Polish feminists, from “Ogolnopolski Strajk Kobiet” (Nationwide Women’s Strike) – as due to Dovid19 public gatherings are almost banned – organised a motorcade protest around the Constitutional Court, that is to allegedly to ban abortion within a few days. Warsaw, Poland, on October 19, 2020.

Marsz Solidarności z Białorusią

Dzisiaj przez Warszawę przeszedł marsz solidarności z Białorusią.
[Więcej zdjęć w dziale PORTFOLIO]

Dłuższy tekst, ale przeczytajcie – bo za parę chwil możemy znaleźć się w bardzo podobnym miejscu.

To miejsce dzieli od Warszawy tylko 3h jazdy samochodem, prawie dokładnie 200 km. Białoruś. Jeszcze niedawno mówiło się, że to “ostatnia dyktatura Europy”. Dzisiaj to określenie spokojnie można też przypiąć do Węgier, więc nieco sie zdezaktualizowało. Ale dyktaturą jest.

Białoruś czekają 9 sierpnia kolejne wybory prezydenckie. Jak do tej pory wszystkie od 1994 wygrywał Łukaszenka. Teraz pewnie też wygra. O ile można mówić o “wygrywaniu” w wyścigu, w którym samemu jest się sędzią. Co z tego, że się ma tylko 3% poparcie w społeczeństwie, skoro ma się aparat władzy i represji.

Ale coś się zmieniło. Łukaszenka się przestraszył. Atmosfera przed wyborami jest wyraźnie inna. Po pierwsze – jest dużo (mowa jest nawet o 13!) konkurencyjnych kandydatów. Po drugie – białoruskie społeczeństwo wydaje się budzić, ludzie stali się aktywni, manifestując swoje sympatie polityczne masowo podpisując listy poparcia dla innych kandydatów. Gromadząc się (co oczywiście wg władz jest nielegalne). Rośnie niezadowolenie, dodatkowo napędzane kryzysem epidemicznym (ponad 40 tysięcy chorych) i idącym za nim kryzysem ekonomicznym (-1,3% PKB do końca kwietnia). Wzrost aktywności obywateli obserwatorzy oceniają na największy od kilkunastu lat (a rośnie już od 2017 – od wprowadzenia “podatku od pasożytnictwa”, czyli podatku od braku legalnej pracy…). Dla porównania – w Polsce tylko dwaj kandydaci zebrali więcej podpisów niż główni kontrkandydaci Łukaszenki na Białorusi!

Tak więc przestraszony Łukaszenka ogłosił: “U nas nie będzie żadnego majdanu!”
I przystąpił do działania.

Efekty widzimy już od dłuższego czasu – od początku maja na różnych protestach zatrzymano ponad kilkaset osób. Jakiś czas temu aresztowano jednego z potencjalnych kandydatów, blogera Siarhieja Cichanouskiego (któego prezydent nazywa “pryszczatym”). Ponieważ siedział w areszcie władze nie przyjęły jego kandydatury przez brak podpisu. Ponieważ dokumenty składała żona – podpisała się sama – i teraz to ona będzie startować w wyborach (chociaż wg prezydenta “społeczeństwo nie dojrzało u nas do głosowania na kobietę, to nie Litwa”). Dwa dni później aresztowano kolejne 30 osób. Ostatnio reżim wyłapuje ludzi prostu z

Wybory muszą się odbyć, bo pozory należy zachować. Nie tylko na potrzeby mediów, czy zagranicy – ale przede wszystkim MFW, z którym Białoruś negocjuje 3mld USD pożyczki. A co może zrobić dyktator, który sypnąć groszem już raczej nie da rady (bo w kasie pustki), ani nie zostało mu już wiele do obiecania? Może jedynie dokręcić społeczeństwu śrubę.

I jeśli nikt nie zwróci na to uwagi, to mu się to po raz kolejny uda.

Dlatego zwracajmy uwagę. Pokażmy Białorusinom, że ich widzimy, że nas to interesuje, że tym razem nikt niczego nie zamiecie pod dywan. Wspirajmy walkę z dyktaturami. Za chwilę możemy mieć własną. Bo podobieństw jest aż nadto – tylko (jeszcze) jesteśmy kilka kroków wcześniej.